Ewa Klekot
„Wota i fetysze z wosku” , książka ‘Sylwester Ambroziak”, Galeria Miejska „Arsenał”, Poznań 2001
Woskowa figura jest dla rzeźbiarza najczęściej jedynie przymiarką do
rzeczywistości. Podczas odlewania pracy w trwalszym materiale rzeźba z wosku przestaje
istnieć – dzieło przepoczwarza się w brąz, aluminium czy spiż. Kiedy zatem rzeźbiarz
decyduje się pokazać woskowe modele, która poprzedzają powstanie rzeźb, postępuje
podobnie jak malarz, który wystawia swe szkice. O ile jednak malarski czy rysunkowy
szkic zyskał już dawno rangę odrębnego gatunku, a wśród wielu koneserów uchodzi za
ciekawszą od gotowego działa formę artystycznej wypowiedzi, to stosunkowo rzadko
rzeźbiarze decydują się na pokazywanie wstępnych etapów rodzącej się rzeźby. Trochę
więc na przekór przyjętym zasadom Sylwester Ambroziak postanowił nadać artystyczną
wagę i powagę swoim figurkom z wosku, które pierwotnie miały być jedynie studiami do
odlewanych rzeźb. Woskowe tworzywo w niczym nie przypomina metalu, w który wcielić
ma się rzeźbiarska forma. Jego plastyczna konsystencja oraz organiczne pochodzenie
sprawiają, że wosk jest w odbiorze niemal fizjologicznie ciepły; jego duszący zapach
wywołuje skojarzenia z liturgią, które dodają woskowi sakralnej szlachetności. Płonące na
ołtarzu świece nie są zresztą wcale jedynym sposobem obecności wosku w kontekście
tego, co nadprzyrodzone, Barokowe figury naturalnej Wielkości, o szklanych oczach
wprawionych w woskowe twarze dawały pielgrzymom odwiedzającym hiszpańskie i
włoskie kalwarie złudzenie uczestnictwa w świętych wydarzeniach, woskowe wota
składane w europejskich kościołach przez wieki stanowiły widomy dowód wiary i
wdzięczności wiernych; bardzo zresztą praktyczny, bo łatwo dający się przerobić na
świece, w końcu: lalki z wosku, które służyły zarówno białej, jak i czarnej magii – wszystko to sprawia, że wosk nie jest tworzywem obojętnym znaczeniowo i że w woskowych pracach Ambroziaka sam surowiec działa na odbiorcę niemal tak samo jak forma.
Jeśli chodzi zaś o tę ostatnią, to charakterystyczne deformacje, którym Ambroziak
poddaje cielesność swoich postaci, właśnie w kontekście woskowego tworzywa nabierają
dodatkowych znaczeń. Ulepione z wosku figury o wielkich głowach i przypominających
maski twarzach nieodparcie kojarzą się z afrykańskimi fetyszami, którymi fascynowała się
awangarda początku wieku. Wrażenie potęguje dodatkowo fakt, że odindywidualizowane
głowy-maski osadzone są na woskowych ciałach o wyraźnie, choć raczej symbolicznie
zaznaczonej płci. Seksualność figurek nie ma jednak nic wspólnego ze zmysłowością: płeć
jest elementem definiującym bohaterów Ambroziaka, a nie samym bohaterem; podobnie
zresztą jak w większości tak zwanej rzeźby prymitywnej, do której artysta formalnie
nawiązuje. Jednak o ile korzeni plastycznej charakterystyki postaci można by upatrywać
właśnie W poetyce sztuki plemiennej czy ludowej, to sposób, w jaki artysta podchodzi do
ruchu i gestu rządzi się już zupełnie innymi regułami. W rzeźbach tych dość schematycznie
potraktowana postać-znak, w najlepszym razie: postać-kobieta czy postać-mężczyzna,
zyskuje zaskakującą indywidualność gestu. Woskowe ciała w ruchu niosą ogromny
ładunek emocjonalny: nieme, niemal zwierzęce maski kryją prawdziwie ludzką wrażliwość
bohaterów, którą wyraża nie twarz, ale właśnie ciało. Pełne uczucia gesty, które rodzą się
pomiędzy odindywidualizowanymi, zamaskowanymi postaciami, o tożsamości
zredukowanej do poziomu ciał, stają się uniwersalne, jak gesty noszących maski aktorów
obrzędu. Większość prac Ambroziaka stanowią grupy dwóch postaci toczących ze sobą
dialog gestów. Ludzkie emocje mają z reguły konkretnego adresata – jakieś Ty – lecz za każdym razem za maską „Ty” kryć się może kto inny; stały pozostaje kontredans gestów
czułości, nienawiści, rozpaczy, które do tego „Ty” kieruje jakieś „ja” – podobnie jak ono
zamaskowane. Dla artysty ważny jest dialog, który za pomocą ramion, barków i nóg
prowadzą jego bohaterowie z wosku. Sposób, w jaki Ambroziak „rozpisuje” ten
naładowany emocjami ruch na dwie figury, jest jedną z mocniejszych stron jego prac,
spójnych i dynamicznych. Czasami formy figur są wręcz monumentalne, co w zestawieniu
z ich niewielkim rozmiarem i miękkością tworzywa stanowi pewne zaskoczenie, tak jak
zaskakuje monumentalność rysunkowego szkicu. Jednak woskowe tworzywo i niewielkie
rozmiary rzeźb oprócz oczywistych skojarzeń z warsztatowymi przymiarkami artysty
podsuwają także inne skojarzenia. Może można je uznać za rodzaj fetyszu do zaklinania
ludzkich emocji? Albo raczej za rodzaj wotum złożonego w ich intencji?
