Paweł Kozłowski
„Tworzywo nadaje sens” (EXIT, no. 2/2007)
Sylwester Ambroziak wrócił do Galerii Promocyjnej. Tutaj odbyła się kiedyś otwarta
inauguracja jego twórczości. Było to W 1990 roku. Debiutował co prawda wcześniej, jeszcze
w czasie studiów, ale bądź był wtedy uczestnikiem wystaw zbiorowych, bądź wystawiał
osobno (i uprawiał performance), lecz w miejscach środowiska uczelnianego, należących do
kręgu warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Nie ma znaczenia czy marcowy (2007 roku)
jego powrót do sal przy Rynku Starego Miasta jest przypadkiem, czy konsekwencją
świadomego wyboru. Nie znam intencji autora. W każdym razie wówczas, gdy kilkanaście lat
temu widziałem pierwszy raz jego rzeźbę i gdy później oglądałem kolejne dzieła i następujące
po sobie wystawy miałem świadomość, ze stykam się z twórcą uformowanym. Z rzeźbiarzem,
który przy pomocy sztuki wyraża to, co dla niego jest ważne. Robi to samodzielnie, ma – co
uważam za szczególnie cenne – artystyczny światopogląd, umiejętności warsztatowe, nie
ulega konformistycznym nastrojom i nie dostosowuje się do sezonowych zaleceń. Posiada
ponadto ową resztę, która choć nie jest wszystkim, to wszędzie powinna być obecna: talent
oraz wytrwałość i pracowitość.
Zadawałem sobie pytanie o przyszłość, co dalej? Skoro twórczość Ambroziaka jest tak
wyraźnie określona, to na czym może polegać jej rozwój, gdzie znajdują się W niej spięcia,
gdzie tkwią potencje jej wewnętrznej dynamiki? U Ambroziaka nie liczy się elastyczność
nadgarstka czy zręczność palców, ważne są emocje, dramat będący osnową sztuki. A tego
wszystkiego nie można po prostu powielać, ani z dnia na dzień w całości odrzucić.
Autentyzm w twórczości odnosi się bowiem nie tylko do dzieła, ma przede wszystkim
wymiar egzystencjalny, dotyka sensu bycia artystą i człowiekiem. Nad tym się
zastanawiałem, to są te pytania, o których myślałem przy okazji oglądania kolejnych dzieł
rzeźbiarza i na które odpowiedzi mnie zaciekawiały.
Ta wystawa, powrót do swojej Galerii Promocyjnej zawiera początek odpowiedzi.
Ambroziak zmienił tworzywo. Zachował formę, zachował naoczność, ale wybierając nowy
materiał całej serii nowych rzeźb nadał zmieniony sens. Tworzywo okazało się najważniejsze,
wzbogaca narrację całej twórczości.
Wcześniej posługiwał się drewnem i metalem, czasem łączył je ze sobą, dodawał
jeszcze inne elementy. Na powierzchni rzeźb zachowywał ślady swoich zmagań z
tworzywem, z przekształcaniem materiału. Widoczny i utrwalony był trud wyłaniania się
dzieła. Wyrzeźbione postacie zostały odindywidualizowane, ale odciśnięte w nich znaki
procesu twórczego nadawały im cechy indywidualne pochodzące ze stanu ducha autora.
Teraz tworzywem jest silikon, w jednolitym, szarym, zielonym lub różowym, zawsze
stonowanym kolorze. Czasem niektóre figury mają namalowane jaskrawą farba usta lub inne
fragmenty swego ciała. To nowe tworzywo, „nowoczesne”, nadaje nową treść
uniwersalizmowi symbolicznych postaci pokazywanych przez Ambroziaka. Poprzednio jego
rzeźby skierowywały nasze myśli gdzieś w przeszłość, do mitycznych początków. Szukały
tego, co jest nam wspólne, odnajdywały go w czasie, który był „kiedyś” i który trwa W nas
nadal. Ujawnia się w fundamentalnych przejawach rozwiniętego życia: miłości, walki,
samotności i wspólnoty. To się teraz zmieniło, nowe silikonowo – gumowe rzeźby nabierają
cech innego rodzaju uniwersalizmu. Mam wrażenie, że pochodzi on z kosmosu, a nie z
przeszłości. Figury, zwłaszcza Wiele figur małych przychodzą „skądś”, nie z prehistorii, ale z
głębi odległej, niewidocznej przestrzeni. Uniwersalizm Ambroziaka zdąża teraz do
kosmologii, oddala się od ziemskiej mitycznej przeszłości. Nowe rzeźby stają się częścią
kontekstu biologicznego, wychodzą ze świata mitu i kulturowych uniwersaliów, Wchodzą W
świat biologicznej energii kosmosu, ludzi i istot do nich zbliżonych. Są różnej skali,
przerastające wielkość dorosłego człowieka i mniejsze. Wiążą się ze sobą gestami. Można je
oglądać oddzielnie, jako osobne rzeczy, jednak ważna jest kompozycja całości ekspozycji.
Zawsze ona była częścią sensu tej twórczości, teraz jednak nabiera większego znaczenia.
Ambroziak pokazuje relacje między postaciami, ich zbliżenia i związane z nimi dramaty.
Silikonowe tworzywo rzeźb zaciera ślady fizycznego wysiłku rzeźbiarza, niweluje odciśnięty
w materiale jego trud. Zastępuje go anonimowością produkcji, zachowywanymi W gumie
odbiciami formy i jej spoiwami. Nie widać ręki twórcy. W głowach niektórych widzów
pojawiają się pytania o odległe pochodzenie tych postaci, o to, co my, teraz i tutaj, mamy z
nimi wspólnego? Pytania podobne do poprzednich, lecz nie takie same jak kiedyś.
Obecny etap twórczości Sylwestra Ambroziaka jest kontynuacją przeszłości, ale także
różni się od niej. Dzięki nowemu tworzywu, które nadaje jej nowy sens.
