Krzysztof Stanisławski
HUMATA HUCHTA HWARESZTA[1]
– APPENDIX II 2012
Jest jednym z najaktywniejszych rzeźbiarzy polskich średniego pokolenia, realizującym z podziwu godną konsekwencją i na przekór modnym trendom czy nagradzanym grantami tendencjom. Obok niewiele starszego, absolwenta tej samej Akademii i pracowni, jednak nieporównanie lepiej znanego w kraju i na świecie, aktualnie najważniejszego polskiego artysty współczesnego, Mirosława Bałki, jedynie Sylwester Ambroziak na gruncie polskim przejawia porównywalną aktywność twórczą.
Artyści całkowicie różni, choć niemal z tego samego pokolenia, reprezentujący różne style, poruszający odmienne tematy, o bardzo różnych strategiach rozwoju kariery i modelach funkcjonowania na rynku sztuki, a jednak podobni. Bo są jednymi z nielicznych, którym chce się robić coś nowego oraz wciąż realizować projekty i wystawiać je, przygotowywać publikacje i utrzymywać kontakty z mediami, spotykać się z publicznością, szanować ją i nawiązywać z nią kontakt. To tylko tyle, ale i aż tyle. Z tą różnicą, że publicznością Mirosława Bałki są widzowie Tate Modern czy Akademie der Künste w Berlinie, a Ambroziaka najczęściej galerie miejskie w Poznaniu, Bydgoszczy, Łodzi, choć także prywatna galerie w Weronie[2] czy Kühlhaus w Berlinie.
Najnowszy projekt Sylwestra Ambroziaka pt. „Opuszczone” powstał w latach 2010-11 i do tej pory prezentowany był w Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy latem i jesienią 2011 pod tytułem „Szklane paciorki”[3], następnie jako część dużej prezentacji polskiej sztuki pod patronatem Parlamentu Europejskiego i w ramach Prezydencji Polski w Radzie UE w nowopowstałym centrum artystycznym Kühlhaus w Berlinie w grudniu 2011[4]. W lutym 2012 cykl zaprezentowany został w Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu pod tytułem „Pola znów się zazielenią”[5], natomiast niemal równolegle, ale skupiając się przede wszystkim na filmach animowanych, pokazała najnowsze prace Ambroziaka Galeria Bałucka w Łodzi pod tytułem „2 Pokoje”[6]. Do końca roku cykl pokazany będzie w Muzeum w Bielsku-Białej (maj 2012), Galerii Miejskiej Arsenał w Poznaniu (czerwiec 2012), a także w Galerii Sztuki Współczesnej w Gorzowie Wielkopolskim oraz – częściowo – w Galerii El w Elblągu. Na 2013 planowana jest ekspozycja całości projektu w Muzeum Rzeźby Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku[7].
Jesteśmy na półmetku, a może dopiero początku cyklu prezentacji projektu „Opuszczone” Sylwestra Ambroziaka, poniższy tekst nie będzie więc podsumowaniem, a tylko wstępem, w którym odniosę się jedynie do pierwszych trzech wystaw, nade wszystko jednak będzie odnosił się do ich zawartości: rzeźb i animacji.
Projekt Sylwestra Ambroziaka pt. „Opuszczone” (2010-11), jest dziełem zupełnie odrębnym w całej dotychczasowej twórczości artysty. Obejmuje instalację multimedialną, na którą składają się cztery grupy rzeźb figuralnych z barwionej żywicy epoksydowej, nagrania dźwiękowe oraz dwa filmy animowane: „Pokój” i „Baranek”, będące także osobnymi dziełami, niekoniecznie wymagającymi prezentacji wraz z rzeźbami.
Figury z cyklu „Opuszczone” ukształtowane są, jak się wydaje, według wizerunku embrionu ludzkiego w ok. szóstym tygodniu rozwoju, znanego na podstawie zdjęcia USG lub wyglądu po samoistnym poronieniu w tym właśnie czasie. Gdyby nie wydłużone kończyny, można by mówić, że Ambroziak starał się wyrzeźbić embriony, którym nadał ponadludzkie wymiary i nienaturalną, ale neutralną – białą barwę.
Jestem przekonany, że białe, wiszące „Opuszczone” to, jak dotąd, najwybitniejsze pod względem artystycznym i możliwości oddziaływania, dzieło Sylwestra Ambroziaka. Dzieło rzeźbiarskie i multimedialne, atakujące nasze zmysły na wielu płaszczyznach, dzieło pełne. Jeśli artysta będzie nadal szedł tą drogą, rozwijając zakres środków wyrazu i pogłębiając ich egzystencjalną wymowę, ma szansę przekroczyć granice międzygatunkowe i osiągnąć taki poziom bezpośredniości wypowiedzi, na którym nie będzie ważne, czy tworzy rzeźby, instalacje czy filmy, lecz będzie po prostu MÓWIŁ o tym, co jest dla niego ważne i co może być ważne dla nas, odbiorców jego sztuki.
„Opuszczone (wiszące)” zadebiutowały na wystawie „East Beast”[8] w Dreźnie (lato 2010). W niezwykłych pomieszczeniach Centrum Sztuki Współczesnej Ostrale możliwe było zapewnienie tej kompozycji dużej i osobnej przestrzeni, zarówno pod względem powierzchni podłogi, jak i możliwości podwieszenia części prac na wysokości ponad 10 metrów, co jest raczej niemożliwe w większości sal wystawowych.
Złączone plecami embriony Ambroziaka uniosły się wysoko nad podłogę galerii, uleciały, trochę zagubione wśród belek 100-letniego strychu, nieobecne, ale wyodrębnione światłem punktowego halogenu, obracające się i rzucające wokół cienie.
Może mniej spektakularnie, zważywszy na znormalizowaną wysokość galerii, ale nie mniej atrakcyjnie, w sterylnej, neutralnej przestrzeni pokazane zostały „Opuszczone” w Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy.
W inaugurującym swoją działalność Centrum Sztuki Kühlhaus, w dawnej chłodni miejskiej, gigancie ery industrialnej z początku XX wieku w Berlinie „Opuszczone” znów, jak w Dreźnie, zawisły wysoko, w przestrzeni międzypiętrowej, co znakomicie podkreśliło charakter kompozycji. Szkoda tylko, że nie była to przestrzeń wydzielona i rzeźby prezentowane były w kontekście innych prac, najczęściej o innej tematyce i randze artystycznej. Ale tak dzieje się zwykle na wystawach zbiorowych, rzadko udaje się doprowadzić do symbiozy dzieł, najczęściej walczą one ze sobą. Tak było i tym razem. Zespól rzeźb Ambroziaka był najobszerniejszy i najbardziej zwarty tematycznie, co aż prosiło się o osobną prezentację i co było pierwotnie zagwarantowane przez głównego kuratora pokazu, a jednak w trakcie przygotowań, dość gorączkowych z powodu nieukończenia wszystkich prac wykończeniowych obiektu przez stronę niemiecką, nie zostało dotrzymane. Ostatecznie wszystkie prace Sylwestra Ambroziaka, włącznie z cyklem czterech kolorowych figur z serii „Laleczki” (2009), zostały rozmieszczone w przestrzeni wystawy, a jedynie „Opuszczone (klęczące)”, nota bene z powodów pozaartystycznych, zostały wyeksponowane osobno, o czym piszę niżej.
W Opolu, prace, znów, jak w Bydgoszczy, znalazły się w profesjonalnej, sterylnej przestrzeni Galerii Sztuki Współczesnej, dodać trzeba, niedawno generalnie wyremontowanej. Sale wystawowe, niezbyt wysokie, zwłaszcza przy tak dużych i wymagających podwieszenia pracach, okazały się idealne dzięki przeszklonemu sufitowi i perfekcyjnemu oświetleniu.
Obok kompozycji z cyklu „Opuszczone” w Opolu zaprezentowane zostały także „Laleczki”.
Ważną częścią projektu „Opuszczone”, funkcjonującą także osobno, są dwa filmy. Autorem animacji „Pokoju” i drugiego filmu pt. „Baranek”, powstałych w oparciu o ideę i projekty rzeźbiarskie Sylwestra Ambroziaka jest Grzegorz Stępniak, malarz, scenograf, tworzący interaktywne wizualizacje 3D, absolwent Wydziału Malarstwa oraz Multimediów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
Anonimowi bohaterowie „Pokoju” to istoty Ambroziaka, ukształtowane z grubsza już w połowie lat 80. XX wieku, wciąż podlegające przemianom, ale tylko w szczegółach. Najbliżej im do wiszących embrionów z cyklu „Opuszczone”: mają zbliżony wygląd, barwę ciała, choć już nie kształt głowy i wyraz twarzy. W cyklu rzeźbiarskim „Opuszczone” nie są tworami pozbawionymi oczu i ust, w filmie tak – mają twarze jak „tabula rasa”, jakby okryte maską, „pończochą”, neutralne, bez możliwości jakiejkolwiek mimiki, wyrażanie uczuć, wypowiedzi, płaczu. Ale to wciąż humanoidy Ambroziaka, ożywione, animowane rzeźby.
Film jest próbą rekonstrukcji różnych wariantów społecznego zachowania jednostek w zamknięciu. Tu – w abstrakcyjnym pomieszczeniu o przezroczystych ścianach. Poznajemy siedem postaci, ustawionych w szeregu i ósmą stojącą z boku. W pierwszym ujęciu widzimy właśnie tę postać: ma pochyloną głowę, twarz doskonale bez wyrazu, słyszymy westchnienia, ale i nieokreślony gwar dobiegający z zewnątrz. To lead filmu, scena tytułowa. Za chwilę kamera cofnie się, by pokazać wszystkich uczestników dramatu. Wykonują różne ruchy, patrzą jeden na drugiego, szukając aprobaty dla swoich działań. Zbliżają się do szklanej ściany, oddzielającej ich od świata. Są całkowicie odizolowani, zamknięci. Jeden, ten stojący zwykle z boku, najśmielszy, Prowodyr, zaczyna obmacywać szklaną ścianę, opiera się o nią całym ciałem, w końcu uderza w nią głową – słyszymy głuchy łoskot, ściana jest twarda, nie do przebicia. To staje się oczywiste dla wszystkich. Nadchodzi pora rozstrzygnięcia. Z narastającym, dramatycznym krzykiem, ni to ludzkim, ni ptasim, z impetem lalki ruszają do przodu, by roztrzaskać głowy o szklany mur. Ich nieruchomiejące ciała leżą teraz pod ścianą. Skoro w żaden sposób nie można było opuścić pokoju, nie było sensu poddawać się i żyć w zamknięciu.
Na przełomie 2010/11 artysta rozpoczął w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku realizację dopełnienia cyklu. „Opuszczone (klęczące)” to grupa trzech monumentalnych prac: dwóch klęczących, złączonych głowami, oraz trzeciej – leżącej, o podobnych wymiarach. Prace wykonane są z laminatu: żywic epoksydowych i maty szklanej, barwione na ciemnoszary kolor, o wysokości klęczącej postaci ponad 3 metry, co oznacza proporcję figury stojącej ok. 4 metry.
Bohaterowie „Klęczących” przyszli na świat w wyniku rzadkiego błędu genetycznego: „Bliźnięta nierozdzielone (bliźnięta syjamskie lub zrośnięte; zroślaki) to rzadka wada rozwojowa polegająca na występowaniu patologicznego połączenia między częściami ciała należącymi do bliźniąt jednojajowych. Częstość wady szacuje się na 1:50.000 – 1:100.000 urodzeń. W większości przypadków dzieci obarczone wadą rodzą się martwe lub ulegają spontanicznemu poronieniu we wczesnym okresie ciąży, ale część z nich rodzi się żywa. (…) Według różnych danych, procent martwych urodzeń zroślaków wynosi od 40 do 86% (…). Stwierdzono różnice międzyrasowe i regionalne. Najwięcej doniesień o urodzeniach bliźniąt syjamskich pochodzi z Indii i krajów afrykańskich (…) Zroślaki rodzą się najprawdopodobniej wskutek zaburzenia rozwoju embrionalnego w ciąży bliźniaczej jednojajowej, gdy podział wspólnej tarczy zarodkowej jest późny i niecałkowity, albo, według drugiej hipotezy, gdy rozdzielone jednojajowe zarodki ulegną wtórnemu połączeniu. Sugerowano, że opóźniona owulacja przejrzałej komórki jajowej upośledza jego zdolność do prawidłowego różnicowania i prowadząc do utworzenia dwóch równoważnych centrów organizacji tarczy zarodkowej (…). Spektakularny charakter wady sprawił, że jej historia od najdawniejszych czasów jest dobrze udokumentowana. Za najstarszy zapis ikonograficzny tej anomalii uważa się figurkę z białego marmuru odnalezioną w neolitycznym sanktuarium w Anatolii, datowaną na 6500 r p.n.e. (…). W dorzeczu Tygrysu w ruinach królewskiej biblioteki w Niniwie odnaleziono babilońskie tabliczki gliniane pochodzące z VII w p.n.e., ilustrujące 62 wady rozwojowe i ich znaczenie (wady uważano wtedy za dobry lub zły omen). Na jednej z tabliczek znajduje się schematyczne przedstawienie 13 postaci zroślaków (…). Przez wieki zrośnięte bliźnięta budziły zainteresowanie; nierzadko stanowiły atrakcję dworów królewskich. Określenie bliźniąt syjamskich pochodzi od braci Chenga i Enga Bunkerów, urodzonych w Syjamie w 1811 roku. Bracia Bunkerowie przeżyli 63 lata, założyli rodziny i występowali przez lata jako jedna z atrakcji cyrku P.T. Barnuma, zdobywając majątek i sławę”[9].
Bliźniaki syjamskie Ambroziaka mają zrośnięte głowy, w terminologii medycznej znane są jako „Craniopagus” i stanowią najrzadziej występującą formę zroślaków[10], a więc znajdują się w najtrudniejszej, z punktu widzenia medycyny, konfiguracji. W takiej sytuacji szansa na przeżycie gwałtownie maleje, zaś szansa na szczęśliwe rozdzielenie równa jest prawie zeru. Artysta ustawia więc bohaterów swojej podwójnej rzeźby w sytuacji krańcowej i beznadziejnej.
Trzecia postać, także chłopiec, tak samo ciemnoszary, leży niedaleko, na boku. Ma też odchyloną do tyłu głowę, opuszczone ramiona i pozycję klęczącą. Jest istotą osobną, ale chyba już bez życia. Być może był dopełnieniem, częścią „trojaczków syjamskich”[11], ale urodził się osobno, co hipotetycznie byłoby dlań szczęśliwą okolicznością, ale w tej kompozycji ma wymiar ostateczny – osobno, to znaczy bez życia, w niebycie.
Ambroziak daje życie i prawo do walki o istnienie tylko złączonym braciom, choć, jak wiemy, mają niewielkie szanse. Trzeci brat urodził się osobno, albo został oddzielony od pozostałych dwóch w wyniku operacji. Schodzi ze sceny, jest martwy, choć miał największe szanse na przeżycie jako byt oddzielny czy jedynie oddzielony.
Stanowi tło dla dynamicznej pozy zroślaków: podejmujących próbę rozdzielenia się, niemożliwą do szczęśliwego spełnienia, bo grożącą śmiercią.
Bracia syjamscy Ambroziaka to nie Cheng i Eng Bunkerowie, nie przeżyją razem życia, nie założą osobnych rodzin, nie będą sławni i bogaci, ponieważ nigdy nie pogodzą się z brakiem samodzielności. Prędzej zginą. Będą tak usilnie przeć do rozłączenia, że pękną ich czaszki i śmierć będzie wyzwoleniem z męki przymusowego, choć przyrodzonego złączenia.
Pierwszy pokaz zespołu rzeźb „Opuszczone (klęczące)” miał miejsce w Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy. Zajęły całe piętro tej dużej galerii, dzięki czemu można było docenić wszystkie walory tej niezwykłej kompozycji. Ciemnoszare, niemal czarne, masywne, monstrualnej wielkości zroślaki i ich oddzielony brat odegrały swój dramat na najlepiej, jak dotąd, przygotowanej scenie. Celowo ograniczone zostało oświetlenie ogólne sali na rzecz ostrych punktowych reflektorów, co podkreślało dramatyzm form.
Jako uzupełnienie zespołu „Opuszczonych (klęczących)”, w rogu sali, na podłodze, znalazła się czwórka czarnych rzeźb „wykopaliskowych” z cyklu „Szklane paciorki”, prezentowanego częściowo na Festiwalu Sztuki 3M „Ziemia” w Ostrołęce[12]. Tu prace znalazły się niejako w warunkach muzealnych, a nie archeologicznego wykopu, co, moim zdaniem, znacznie osłabiło efekt – w porównaniu z pokazem ostrołęckim.
Pokazowi rzeźb w bydgoskim bwa towarzyszyły projekcje dwóch animowanych filmów eksperymentalnych: „Pokoju”, znanego już z prezentacji w Galerii Pokaz w Warszawie[13] oraz „Baranka”, który w Bydgoszczy miał swoją premierę.
Oba filmy wyświetlane były w osobnych salkach: „Pokój” na pierwszym piętrze – poziomie „Opuszczonych (wiszących)”, „Baranek” – na drugim piętrze, obok „Opuszczonych (klęczących)”. Oddzielone czarnymi zasłonami, ale jakże wyraźnie współgrające z kompozycjami rzeźbiarskimi.
Całości dopełniały przejmujące nagrania audio, które widzowie bydgoskiej galerii mogli odsłuchać z zestawów słuchawkowych, umieszczonych przy każdej rzeźbie.
Drugi pokaz „Opuszczonych (klęczących)” odbył się w Berlinie przed budynkiem centrum Kühlhaus w ramach dużego projektu pt. „Rozbiórka Żelaznej Kurtyny”[14]. Z powodu ogromnych rozmiarów rzeźb i braku możliwości wniesienia ich do środka Kühlhausu, zostały umieszczone na zewnątrz, stając się od razu emblematywnym, widocznym z oddalenia zwiastunem wystawy i zyskując dodatkowy walor w zderzeniu z surową, wielopiętrową, ceglaną elewacją budynku, co robiło duże wrażenie zwłaszcza po zmierzchu, dzięki punktowemu oświetleniu. Craniopagusy Ambroziaka stanowiły osobny, bardzo wyrazisty wkład w rozbiórkę Żelaznej Kurtyny.
Do trzeciego pokazu „Opuszczonych (klęczących)” doszło w lutym 2012 w Opolu, gdzie prezentowana była całość cyklu oraz „Laleczki”. „Klęczące” znalazły się w sali z kamienną, nieobojętną podłogą, z kolumnami i niskim sufitem. Wydawało się, że rozsadzają swoim dynamizmem salę, że chcą się oswobodzić. Pomimo zapewnienia w pełni profesjonalnych warunków ekspozycji, wydaje się, że prezentacji zabrakło „oddechu”, przestrzeni, w której podwójny zespól prac i pojedyncza rzeźba leżąca mogłyby rozegrać w pełni swój dramat.
„Baranek” – drugi film w karierze Sylwestra Ambroziaka powstał w 2011 przy współpracy z tym samym, co przy „Pokoju”, animatorem Grzegorzem Stępniakiem. O ile jednak pierwszy film składał się właściwie z jednej sekwencji z kilkoma ujęciami, o tyle w drugim mamy do czynienia z czterema rozbudowanymi sekwencjami, z kilkuwątkową narracją obrazowo-sytuacyjną, z wieloma zróżnicowanymi bohaterami. To film bogatszy, dużo dłuższy, bo ponad 16 minutowy, wprowadzający elementy koloru, z rozbudowaną warstwą muzyczną. Jednym słowem: tandem rzeźbiarsko-filmowy poczynił ogromny postęp.
Pierwsza sekwencja filmu poświęcona jest Śmierci. Wewnątrz sześcianu, na podłodze ułożone są ciała przykryte całunami, przypominające rzeźby z cyklu „Szklane paciorki”. Na ścianach widzimy cień ogromnego kruka, strażnika umarłych. Gdy jedna z postaci na ziemi porusza się i odchyla całun, kruk roztrzaskuje jej głowę swoim ogromnym dziobem. Jest wszakże strażnikiem ostateczności.
Druga sekwencja przedstawia spotkanie Pasterza i Baranka z trójką Męczennic. Pasterz stawia żałośnie beczącego Baranka na ziemi. To scena konfrontacji z męczeństwem.
Trzecia sekwencja filmu jest kolorowa. Widzimy różową postać z jaskrawo pomalowanymi na czerwono ustami. To ludzki embrion z niewykształconymi do końca kończynami, być może w wyniku jakiegoś błędu genetycznego lub wypadku. Różowa lalka leży na plecach, kusi, momentami wręcz w lubieżny sposób ustami i waginą, stojącego nad nią Pasterza.
W czwartej sekwencji Baranek staje na ziemi, a Pasterz klęka i po chwili na kolanach zbliża się do zwierzęcia. Znajdują się w przeszklonym pokoju, do którego z góry przebija się snop nieziemskiego światła. Pasterz zadziera głowę i patrzy w górę, po czym rozcina swoją pierś – jaskrawoczerwona krew wylewa się z rany. Złożył sam siebie w ofierze, nie potrzebuje już pośrednictwa Baranka.
„Baranek”, podobnie jak „Pokój” odnosi się bezpośrednio do twórczości rzeźbiarskiej Ambroziaka. Odwołuje się do motywu, zrealizowanego 20 lat wcześniej m. in. w postaci średnioformatowej rzeźby brązowej pt. „Dobry pasterz” (nazywanej także „Chrystusem z barankiem”) oraz innych projektów.
Cała twórczość Sylwestra Ambroziaka pierwszego okresu, tj. od czasu studiów i dyplomu aż do drugiej połowy lat 90., była właściwie zdominowana pracami o tematyce biblijnej. Artysta odnosił się do najstarszych, archetypicznych mitów i legend, zarówno ze Starego, jak i Nowego Testamentu, a także pism apokryficznych Ojców Pustyni.
Tak jest i tym razem – artysta odnosi się do tradycyjnej ikonografii. Chrystus z barankiem na plecach to jeden z najstarszych motywów sztuki chrześcijańskiej, nawiązującej jeszcze do starszego motywu rzymskiego Hermesa, podobnie przedstawianego. Początkowo chłopiec, później młodzieniec, w dodatku brodaty, odziany w tunikę – taki obraz przedstawiany był w setkach fresków, mozaik, obrazów i rzeźb przez stulecia. Chrystus Ambroziaka nawiązuje do tych przedstawień tylko samą postawą bohatera, układem ciała, natomiast już w oddaniu fizjonomii i innych szczegółów, zdecydowanie wierniejszy jest swojemu oryginalnego stylowi, niż tradycji. Można wręcz mówić o wybitnie niekanonicznym przedstawieniu…
Chrystus jest dobrym pasterzem, dbającym o swoje owieczki, czyli wiernych, nosi na plecach baranka, który być może zgubił się i zmęczył, a teraz, niesiony przez swego opiekuna, delikatnie ociera się pyskiem o jego twarz. Pamiętać jednak należy, że baranki były też najpopularniejszymi zwierzętami ofiarnymi dla ludów znanych ze Starego Testamentu. Dopiero chrześcijaństwo zakazało tego typu ofiarnych praktyk, a symbolicznym, opisanym w Biblii, momentem tego procesu była tzw. ofiara Izaaka, motyw obecny w całej serii rzeźb Ambroziaka. A więc Dobry Pasterz to także Zbawca ofiarnego Baranka, oddający swoje życie zamiast niego. Nie na krzyżu, nie w świetle i skwarze dnia na Golgocie, lecz w samotności, neutralnej, pozbawionej zbędnych elementów przestrzeni symbolicznej – jedynie w zakładanej obecności Ojca, patrzącego z góry, z którym Ofiarujący Siebie łączy się spojrzeniem, oraz zdezorientowanego, pozostawionego samu sobie, Baranka, roniącego łzę w obliczu poświęcenia, którego jest niemym świadkiem i beneficjantem.
Warszawa, luty 2012
Krzysztof Stanisławski
[1] Użyta w tytule formuła stanowi podstawę etyki mazdaizmu i zoroastryzmu, znaczy tyle: „dobre myśli, dobre słowa, dobre uczynki”. Mazdaizm był jedną z pierwszych w historii religii monoteistycznych, jej dzieje, oraz dzieje proroka Zaratustry, można uznać za paralelne do kształtowania się judaizmu i chrześcijaństwa. Pojęcia mazdaizmu znajdują odniesienia do doktryny wczesnochrześcijańskiej, zwłaszcza gnostyckiej, uznanej z czasem za niekanoniczną, co nie znaczy nieprawdziwą. Do niekanonicznych pism Ojców Pustyni i gnostyków odnosił się Sylwester Ambroziak w swojej teoretycznej i praktycznej pracy magisterskiej w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych pt. „Kuszenie św. Antoniego”, która miała ogromny wpływ na całą jego twórczość.
Formuła odnosi się też do tytułu eseju, który został zapoczątkowany przeze mnie w 1991 r. i jest pisany właściwie do dzisiaj. Całość ukazała się w obszernym wydawnictwie pt. „Sylwester Ambroziak”, opublikowanym w 2011. Esej doczekał się już uaktualnienia, jako „Appendix 2012” w katalogu wystawy „Pola znów się zazielenią” w Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu, a teraz kolejnego „dodatku”, czyli „Appendixu II 2012”, który także należałoby traktować jako uzupełnienie większej całości.
[2] Sylwester Ambroziak – Sculpture, Galeria Cargo 20, Werona, 2010.
[3] Sylwester Ambroziak. Szklane paciorki. Rzeźby i filmy, Galeria Miejska bwa, Bydgoszcz, 29. 07. – 11. 09. 2011, kurator: Krzysztof Stanisławski.
[4] Ausstellung der Polnischen Kunst „Abbau Des Eisernen Vorhangs” / Wystawa Sztuki Polskiej “Rozbiórka Żelaznej Kurtyny” (zachowana pisownia oryginalna), Kühlhaus, Berlin, grudzień 2011, kurator: Piotr Szmitke, wśród artystów m. in.: Lech Majewski, Ryszard Grzyb, Jerzy Kalina, Jerzy Kosałka, Paweł Jarodzki, Bożena Grzyb-Jarodzka, Ewa Zawadzka, Jacek Rykała.
[5] Sylwester Ambroziak. Pola znów się zazielenią, Galeria Sztuki Współczesnej, Opole, 02.-26. 02. 2012.
[6] Sylwester Ambroziak. 2 POKOJE, Miejska Galeria Sztuki w Łodzi, Galeria Bałucka, Łódź, 12. 01. – 12. 02. 2012.
[7] Całkowita lista muzeów i galerii w kraju i za granicą, które są zainteresowane pokazem „Opuszczonych” jest dłuższa i wciąż się poszerza po każdej nowej prezentacji, gdyż wystawa spotyka się z bardzo dobrym przyjęciem zarówno publiczności, jak i krytyki oraz mediów, można już teraz mówić, że jest to jeden z najlepiej przyjmowanych projektów wystawowych z zakresu rzeźby współczesnej w kraju w sezonie 2011-12.
[8] East Beast. Polska Nowa ekspresja od lat 80. XX wieku / Polnische Neue Expression seit der 80er Jahre des XX Jahrhundert, Zentrum für zeitgenössische Kunst, Dresden 2010, kurator: Krzysztof Stanisławski.
[9] http://pl.wikipedia.org/wiki/Bli%C5%BAni%C4%99ta_nierozdzielone.
[10] Zaledwie 4% częstości występowania. Por.: tamże.
[11] Z punktu widzenia medycyny to niemożliwe, ale pamiętajmy o „licentia poetica” artysty.
[12] Festiwal Sztuki 3M. Ziemia, Ostrołęka 2011, http://www.festiwalsztuki3m.pl.
[13] Sylwester Ambroziak, Pokój / The Room, Galeria Krytyków Pokaz, Warszawa 2010, kurator: Jerzy Brukwicki.
[14] Por. przypis. 3.
