Robert Jakes
(Stackpole, Pembroke, marzec 1993)
(…) Ponieważ sam tworzę wielkoformatowe prace w drewnie, z zainteresowaniem dowiedziałem się o rzeźbach Sylwestra i w Warszawie odwiedziłem go w pracowni. Niewielkie wówczas pomieszczenie zaludnione było olbrzymimi postaciami nadludzkich bogów, ze wszystkimi problemami jakie kryją się w tym pojęciu. Ich rozmiary, siła zawartej w nich męki i sama ich niezwykłość pozwoliły mi znowu odkryć, co naprawdę rzeźba mogła znaczyć dla ludzi w średniowiecznej Europie, Afryce i wielu innych miejscach na całym świecie, gdzie stanowiła integralną część ludzkiego życia nie będąc w nim dekoracją, stylem, narracją, lecz surową emocją wyrażającą ludzką kondycję; coś o czym łatwo mówić, ale co nie często występuje we współczesnej rzeźbie.
